Banknoty PRL 1974-93 po kwietniowym Tsunami

Banknoty PRL 1974-93 po kwietniowym Tsunami

Rys sytuacyjny i własne przemyślenia po kilku dniach roboczych, jakie minęły od emisji przez Narodowy Bank Polski typologicznego zestawu banknotów PRL z lat 1974 – 1993.

Dawno nie odebrałem tylu telefonów w sprawie banknotów, co w  poniedziałek 20-go kwietnia 2014.  Tematyka jest różna, ale wszystko obraca się wokół zestawów. Poniżej przytaczam przekrojowy zarys rozmów, aby dać wyobrażenie jakie emocje targają obecnie rynkiem.

„Po ile dostanę u was 50 kompletów”
„Na Allegro już nie ma zestawów poniżej 300 zł”
„Ktoś chce sprzedać 100 kompletów, po ile mu zaoferować”
„Trafiłem numer 2-cyfrowy ! Ile można za niego wołać ? Ile wy mi zapłacicie ?”
„Jak myślisz, w którym kierunku to pójdzie, sprzedawać czy trzymać ?”
„Wszystkie poniżej 350 zł się sprzedały, ale po 355 zł nie schodzą, może trzeba już sprzedawać bo to przecież nakład 23tys kompletów”
„Na eBay komplet sprzedał się za ponad 2.000 zł”
„Czy myślisz, że w NBP pojawi się druga tura”
„Ktoś trafił banknot z numerem 0000001 i mi go proponuje. Ile można zapłacić ?”, a za chwile drugi telefon „Mam banknot z numerem 0000001 i mam zainteresowanego. Za ile go zaproponować ?” :)
„We wszystkich bankach już wyprzedane, na Allegro idą do góry”
„Podobno zagranica wzięła sporo”
„Ile macie ? Sprzedajesz czy kupujesz”
„Czy NBP wprowadzi drugą turę”
„U nas w czwartek i piątek leżały bez ograniczeń, mało kto kupował i ja też się  bałem, ale dziś już nie ma … ”

Ogólny wydźwiękiem zdecydowanej większości tych rozmów to jest zapytanie CO ROBIĆ ? Zagubieni są zarówno kupujący, jak i sprzedający. Te same rozterki targają zarówno tych, co mają już komplety na sprzedaż, jak i tych co rozważają ich zakup. Czy już sprzedawać ? Kiedy kupować ?

Cała ta sytuacja jak widać ma niewiele wspólnego z typowym rynkiem kolekcjonerskim. Tu działa mechanizm inwestycyjno-giełdowy, a jeśli tak, to warto odwołać się do dobrych i sprawdzonych wzorców. Polecam Warren’a Buffeta i kierowanie się „prawdziwą wartością”, a nie chwilowymi emocjami.

Możecie mi wierzyć, lub nie, ale ja odkąd dowiedzieliśmy się, że NBP będzie sprzedawał ten zestaw ani razu nie wszedłem na Allegro, aby zobaczyć jak wygląda sytuacja. Sporo informacji otrzymujemy w firmie „rykoszetem” od klientów, ale ja sam tego nie śledzę. Uważam, że chwilowe fluktuacje nie mają większego znaczenia w dłuższym terminie, więc szkoda czasu i nerw na ich analizowanie. Lepiej metodą Buffeta zastanowić się, nad prawdziwą wartością tych banknotów, obrać własną strategię i konsekwentnie ją realizować. Wystarczy tylko obserwować rynek w szerokim zakresie, pod kątem ewentualnych anomalii mogących zachwiać fundamenty przeprowadzonej analizy i tyle.

Analogiczny zestaw PRL przed 16 kwietnia realnie kosztował około 10tys. zł. Nie była to cena wydumana, teoretyczna, czy katalogowa ale rzeczywista, płacona na aukcjach rozpoczynających się od 1 zł. Wyniki aukcyjne dwu-milionówki z błędem, oscylujące w przedziale 2.200 – 3.000 zł nie były efektem spotkania się w licytacji dwóch chętnych, ale gremialnego udziału wielu osób licytujących na zbliżonym poziomie. Nawet egzemplarze w używanych stanach 3-4 potrafiły osiągać ceny podchodzące pod 1tys. złotych. Oznacza to, że jednak był duży, rzeczywisty popyt na te banknoty !

Trzeba się zastanowić nad tym, co leży u podstaw takiego spektakularnego sukcesu banknotów PRL. Tego, że kosztowały one więcej niż gro starszych banknotów polskich i miały aż tak szeroką grupę odbiorców.
Czynników zapewne jest wiele.

Przede wszystkim prostota zbierania i szeroka ich dostępność w idealnych stanach zachowania. Daje to możliwość rozwijania zbioru na wielu różnych płaszczyznach.

Rzadko która osoba zbierająca PRL zadowalała się zebraniem tylko podstawowego zbioru  typologicznego. Zbiory szybko stawały się zbiorami specjalistycznymi. Próbowano zbierać pierwsze literki serii, pierwsze i ostatnie, a w końcu nawet wszystkie. Pomocne przy zbieraniu na literki było opracowanie literkowe dostępne tutaj. Niejednokrotnie spotykałem osoby z wydrukami tej tabli wertujące klasery i namiętnie odhaczające braki. Notabene opracowanie to przygotowałem niegdyś na własne potrzeby, gdy też uległem czarowi kompletowania literek PRL :)
Wśród banknotów PRL można dodatkowo szukać ładnych numerków, radarów, czy egzemplarzy z niskimi numerami. Można też zwracać uwagę na odmiany kolorystyczne, usterki  druk itp. Do wyboru, do koloru. Jest w czym wybierać, materiał jest dostępny, a cenowy poziom wejścia niski.

Zazwyczaj przywołuje się spektakularne notowania wysokich nominałów banknotów PRL, czy rzadkich literek. Kwoty te płaciły osoby, które zapewne zaczynały od odkładania literkami pospolitych Waryńskich i Świerczewskich z ostatnich lat emisji, płaconych po złotówce, lub mniej za idealne stany.
Stopniowo rozwijali taki zbiór, wypełniali go banknotami po 2zł, po 5 zł, po 10zł itd. aż zostawały pozycje, których po prostu nie było, więc jeśli się pojawiały, to od razu „rzucała się” na nie liczna grupa. Każdy chciał je  zdobyć, więc jedyne co pozostawało to licytowanie się ceną. Stąd niespodziewane wyskoki np. jakiejś serii 500 zł 1982 na 300zł, przy ogólnie dostępnych 500-kach po 2-3zł/szt.  Stąd również wynikały wysokie ceny wysokich nominałów.

Jako przyczynę popularności kolekcjonerskiej można zapewne wymienić też sentyment do epoki, jako do „banknotów z lat młodości”.
Dochodził również czynnik inwestycyjny i długotrwała, w zasadzie nieprzerwana hossa, a poza tym banknoty te, wbrew logice, mają w sobie jednak to „coś” :)

Zdałem sobie sprawę, że my w firmie, nie licząc drobnych odmian mieliśmy już w handlu w zasadzie wszystkie typy katalogowe polskich banknotów XX wieku. Patrząc całościowo nie mieliśmy w ogóle tylko czterech nominałów polskich banknotów „rządowych’, a niskie nominały rublowe z XIX wieku mieliśmy w niepełnych szeregach rocznikowych. Niewiele brakuje do pełnego kompletu.

Obecnie, jak „przychodzą” do nas banknoty, to cieszy mnie XIX wiek, cieszą mnie wysokie nominały złotówkowe 1919-24, wzory no i właśnie PRL, bo w nim się po prostu dużo dzieje i wśród pospolitych typów, można wyszukiwać smakowite kąski.

To, że lubiłem i lubię banknoty PRL, nie zmienia faktu, że w firmie już od lat nie trzymaliśmy PRLu w ogóle na stanie. Sprzedawaliśmy go na bieżąco, bo ceny uważałem za grubo przesadzone. O ile jeszcze wyskoki cenowe na pojedynczych, rzadkich literkach można uznać za zasadne, to osobom kupującym na aukcjach wysokie nominały regularnie przypominaliśmy, że w NBP leżą tego całe palety. Sprzedaż została wstrzymana w połowie roku 2004 i z przyczyn formalnych nie mogła być wznowiona przed zakończeniem okresu ich wymiany w roku 2012. Od 2013 nic nie stało już na przeszkodzie, aby ponownie pojawiły się na rynku.

Kupowanie ich było jak stąpanie po kruchym lodzie. Lód ten zaczą głośno trzeszczeć w wiosennym kwietniu roku 2015, a pękł 16-go.
Jak zaczęło trzeszczeć i w końcu pękło to w sposób naturalny wywołało to wielką panikę. Bieganie w różnych kierunkach, chaos, kłótnie, wyprzedaż na gwałt, konsternacja itp. Czy jednak rozmiary tragedii są, aż tak wielkie ?

FAKTY

  • Wypuszczono na rynek 23 tysiące kompletów.
  • Każdy komplet zawiera 23 banknoty.
  • W kompletach są rzadkie i poszukiwane wcześniej na rynku wysokie nominały.
  • Komplety zawierają nie tylko ostanie, najpospolitsze serie, ale i idealnie zachowane banknoty z lat wcześniejszych, które na „rzeczywistym” rynku zużyły się obiegiem.
  • Komplet w obrębie jednego nominału i rocznika zawierają nad podziw duże zróżnicowanie liter serii.
  • Jest dużo lubianych, pierwszych serii AA i to w obrębie różnych nominałów.
  • Jest mnogość atrakcyjnych numerów.
    Niskich, nawet 1 i 2-cyfrowych. Wiele różnych nominałów i serii występuje z numerami 3-cyfrowymi. Jest dużo ładnych kombinacji numerycznych, radarów itp. Raj dla „numerologów”
  • Banknoty te budzą duże zainteresowanie zagranicą.
    Zważywszy, że jest wielu kolekcjonerów zbierających banknoty z całego świata jest to dla nich nie lada kąsek. Pytają o nie firmy zagraniczne, które zapewne chcą wykorzystać dla maksymalizacji zysków moment dysproporcji w obecnych wycenach katalogowych, a nagle zwiększoną podażą
  • Wielu kolekcjonerów traktuje ten zestaw jako odrębną całość, niezależną od typowego zbioru banknotu i odkłada po prostu jako album.
  • Wiele osób kupiło te zestawy inwestycyjne, po kilka uznając że cena jest atrakcyjna, a ryzyko niewielkie.
  • Komplety nie są już dostępne u emitenta – „źródło” zostało wyczerpane

WSTĘPNE WNIOSKI 

  • Ceny sprzed informacji o sprzedaży zestawu, szczególnie w odniesieniu do wysokich nominałów,  należy uznać za historyczne ekstremum maksymalne, które już się nie wróci.
  • Cena emisyjna 190 zł jest moim zdaniem jednak anomalią w drugą stronę. Zważywszy na popularność tematu oraz atrakcyjną i urozmaiconą zawartość zestawów uważam, że rynek szybko je wchłonie.

Jaka jest ich „prawdziwa wartość” ?

Własną liczbę każdy tu musi „obstawić” sam, a czas pokaże prawdę.
Na pewno jeszcze dość długo będziemy świadkami oscylacji i fali zarówno wzrostowych, jak i spadkowych. Schematycznie nabazgrałem to na załączonym „wykresie”.
Jeśli nie nadejdzie „nowa fala tsunami” to w średnim terminie obstawiam trend wzrostowy, stopniowo stabilizujący się gdzieś pomiędzy zaznaczonymi ekstremami, oczywiście bliżej dolnego, niż górnego.
Sądzę, że obecne próby łapania jakiś chwilowych ekstremów nie mają większego sensu.

A co z banknotami PRL w dłuższym terminie ?

Dopóki NBP nie ogłosi, że przekazał do zniszczenia pozostające w skarbcach zapasy banknotów PRL, ja będę miał nadal świadomość wiszącego nad rynkiem miecza Damoklesa. Im ceny będą rosły bardziej, tym miecz ten będzie mi bardziej ciążył. Faktem jest, że w NBP banknoty te nadal zalegają paletami. To co jest najrzadsze na rynku, u nich zapewne jest najliczniejsze. 2 mln z z błędem starano się całkiem wycofać z obiegu, czyli w skarbcu NBP leży zapewne cały jego nakład.

Ze sprzedaży obecnych kompletów NBP pozyskał z rynku ponad 3.5 mln zł netto przychodu, a Skarb Państwa ponad 800 tys podatku VAT. W skali działania NBP na pewno nie jest to jakaś znacząca kwota, ale jednak koszty uzyskania tego przychodu były znikome, porównując choć z emisją nowej monety o podobnym nakładzie i cenie. W związku z tym nie sądzę, aby obecnie w NBP znalazł się odważny, który by lekką ręką podpisał przekazanie na przemiał pozostałych w skarbcu banknotów PRL, skoro ich sprzedaż była tak udana.

Charakterystyczny jest nakład przygotowanych zestawów wynoszący 23.000 sztuk. Można się tu dopatrywać analogi typu 23 banknoty w komplecie, więc 23.000 kompletów, ale istota sprawy może też być zupełnie inna.
Prawdopodobne, że ogranicznikiem nakładu była dostępność któregoś z typów (nominał i rocznik). Obstawiam tu np. 10zł, 2tys, lub 10tys zł. W czasach gdy NBP prowadził jeszcze normalną sprzedaż tych walorów, były to pozycje, które schodziły „jak świeże bułeczki”. 10 złotych z Bemem było banknotem, który normalnie kursował w obiegu, a istnieje tylko w jednym roczniku.
Jeśli przyjąć by tezę, że ogranicznikiem nakładu była dostępność któregoś z nominałów, to przynajmniej odpada ryzyko, ze NBP szybko wrzuci na rynek następne komplety. Nawet jak po sukcesie tej sprzedaży podjęli decyzje o jej kontynuacji, to od decyzji do realizacji może upłynąć trochę czasu. Trzeba opracować formę, kontekst, ceny itp. W takiej instytucji sądzę, że jest to prces długotrwały. W związku z tym wydaje mi się, że w perspektywie przynajmniej roku taka inwestycja w banknoty powinna być bezpieczna. Później trzeba wykazywać czujność, bo jeśli nadejdzie następna „fala tsunami”,  to rynek już się po niej nie podniesie.

Spojrzenie z perspektywy rynku kolekcjonerskiego.

Najbardziej drastycznym przykładem jest to, że ktoś kupował 2mln z błędem po 3tys zł, a po 16-tym kwietnia pojawiały się na Allegro po 69zł na Kup Teraz (podobno).
Czy jednak jest aż tak wiele osób, które kupiły całą kolekcję PRL na górce ? Nie sądzę. Nawet jak ktoś dokupił wysokie nominały na szczycie, to ma zapewne w zbiorze wiele innych nominałów czy literek pozyskanych po atrakcyjnych cenach, więc jeśli spojrzeć na średnią i zapomnieć o ekstremach to nie wygląda to aż tak źle.

Gdy w 2008 roku zachwiał się rynek współczesnych numizmatów, mówiłem wówczas, że najlepiej niech spadnie drastycznie, bo wówczas będzie miał potencjał do wzrostu. Tak się nie stało, więc mamy do czynienia w numizmatyce współczesnej z długotrwałym trendem spadkowym. Jest dużo taniej niż w szczycie, ale nadal za drogo, by wydawało się okazyjnie.
W przypadku banknotów NBP się nie szczypał i zrobił twardy reset rynku, a przecież każdy kto miał do czynienia z komputerami wie, że taki reset mimo że wiąże się często ze stratami, to wychodzi maszynie na zdrowie.

Po zastanowieniu tak właśnie postrzegam wydarzenia ostatnich dni.

Jakiż był wcześniej potencjał wzrostowy przed milionówkami PRL ? Moim zdaniem żaden !
Gdy 2 mln kosztowało 3tys, to ciężko sobie w ogóle wyobrazić, że mogłoby kosztować więcej.  Obecnie, gdy jego cena spadła do 8zł (liczą ze średniej:)), to moim zdaniem może tylko rosnąć. Co więcej, gro nowych ludzi zarazi się zbieraniem PRL bo „poziom wejście” stał się zdecydowanie bardziej przystępny. Gro osób zrealizuje z zyskiem swoje inwestycyjne zakupy kompletów PRL, a pozyskane pieniądze w zdecydowanej większości zostaną zapewne przeznaczone na  zakup nowych walorów do kolekcji, w tym np. starszych banknotów, monet itp.

Podsumowanie.

Uważam że to co w pierwszej chwili wydawało się tragedią dla rynku, już w niedalekiej przyszłości może na nim pozytywnie zaowocować.
Z optymizmem i spokojem patrząc w przyszłość pozdrawiam.
Damian Marciniak

10 przemyśleń nt. „Banknoty PRL 1974-93 po kwietniowym Tsunami”

  1. Czy we fragmencie „pod kontem ewentualnych anomalii” na pewno chodziło Państwo o „konto”? A może jednak o „kąt”? ;)

  2. „W czasach gdy NBP prowadził jeszcze normalną sprzedaż tych walorów” – tak naprawdę, to sprzedaż banknotów wycofanych z obiegu nie jest rzeczą normalną. Przeciwnie, żaden bank w bardziej cywilizowanych krajach tego nie robi. Jak dotąd miało to miejsce tylko w niektórych państwach Europy Wschodniej, Afryki oraz w Papui Nowej Gwinei.
    Rynek polskich banknotów ma za granicą opinię mocno spekulacyjnego, a ostatnie zawirowania tylko to przeświadczenie pogłębią. Obawiam się że na świecie więcej ludzi raczej się zniechęci do zbierania banknotów polskich niż zachęci. Oczywiście, w tej chwili zainteresowanie zza granicy jest, ale głównie z chęci szybkiej odsprzedaży, zanim reszta się zorientuje, dlaczego staniało.
    Trzeci aspekt to absurdalnie niska cena sprzedaży, nie przekraczająca 5% wartości rynkowej. Szczególnie dziwi to w sytuacji gdy za banknot o nominale 20 zł zapakowany w folię i kartonik ten sam NBP żąda 60 zł. W czasach, gdy banknoty z albumu były w obiegu, zapewne podejrzewano by sabotaż :)

  3. Świetne podsumowanie zaistniałej sytuacji w której wszyscy „zbieracze/kolekcjonerzy” próbują się odnaleźć przy okazji wysłuchując wszelakie spiskowe teorie dziejów, szkoda tylko że znów jakiś numizmat stał się częścią spekulacji cenowej jak kiedyś monety np. szlak bursztynowy czy sokół które były kupowane tylko by zarobić, na szczęście z drugiej strony nie pierwszy i nie ostatni raz kupując numizmat ktoś podejmuje ryzyko w kwestii czy poczekać bo cena spadnie czy lepiej kupować bo zdrożeje :]. pozdrawiam i raz jeszcze słowa uznania za wyczerpanie tematu.

  4. Witam
    Zawsze mnie pociągały banknoty RP/PRL sporo ich kupowałem,kupowałem w 2013 roku przekalkulowałem ile to warte zacząłem sprzedawać bo żal było trzymać kilkanaście tysięcy w klaserze teraz jak cena jest tak niska śmiech mnie ogarnia 2mln z błędem max 100zł jak zobaczyłem aukcje najpierw doszukiwałem się czy nie wszedłem na jakieś kopie :) kupiłem kilka kompletów zostawię dzieciom bo 350zł tyle zapłaciłem za klaser nie żal wydać a wręcz wskazane kupić żeby mieć cena
    znowu pcha mnie w kolekcjonowanie nie w inwestowanie pewnie znowu się to zmieni za kilka lat … to prawda że wiele osób kupiło zestaw i złapie bakcyla na kolekcjonowanie rośnie popyt rośnie podaż
    Pozdrawiam

  5. 1. Ciekawe czy jest dostępne jakiś zestawienie lub informacja jakie serie znalazły się w sprzedawanych zestawach?
    2. Może teraz czas na WZORY?

    1. Tylko skąd wzory większość jak nie wszystkie zostały wykupione
      dziwi mnie trochę niska cena wzorów nakłady prawdopodobnie 1000-3000 sztuk z moich obserwacji coś mały popyt na wzory
      właśnie uzupełniam zbiór w brakujące ale na alledrogo mało coś tego

  6. Witam
    Panie Damianie fajna analiza. Pieknie pisze pan że pan nie interesował sie kompletami nie wie pan co i za ile schodzi a od pewnego czasu wystawia pan puste albumy a teraz tez i banknoty rozbite na nominały.. hmm po co ta ściema? przecież chyba każdy wie ze to czysty pieniądz zwlaszcza dla Pana ktory z tego żyje… troche dziwne podejscie i takie mydlenie oczów.

    1. Witam
      Źle Pan zinterpretował moją wypowiedź.

      W powyższym wpisie napisałem „… odkąd dowiedzieliśmy się, że NBP będzie sprzedawał ten zestaw ani razu nie wszedłem na Allegro, aby zobaczyć jak wygląda sytuacja… ” i tak z mojej strony było zarówno wówczas, w momencie pisania tego artykułu, jak i do wrześnie obecnego roku – tzn. w ogóle nie sprawdzałem jakie są ceny tych banknotów.
      Obecnie uznaliśmy, że rynek już się na tyle ustabilizował, że można wystąpić na nim również po stronie podażowej – sprawdziliśmy ceny Allegro i wystawiliśmy własną, dostosowaną do nich ofertę.

      Napisałem wtedy „Lepiej metodą Buffeta zastanowić się, nad prawdziwą wartością tych banknotów, obrać własną strategię i konsekwentnie ją realizować”. Dokładnie tak też zrobiliśmy. Swoją numizmatyczną działalność – przekształconą obecnie w firmę którą zarządzam – traktuję, i od samego początku traktowałem długodystansowo. Tak jak pisałem „Polecam Warren’a Buffeta i kierowanie się „prawdziwą wartością”, a nie chwilowymi emocjami”, tzn. wówczas w kwietniu, jaki i przez cały okres do wakacji i wakacyjny emocjonowanie się tym, co się dzieje z zestawami i próba łapania chwilowych ekstremów nie miały według mnie sensu.

      W powyższym artykule starałem się przedstawić szczerą i rzetelną analizę zaistniałej sytuacji, i starałem się to zrobić obiektywnie oraz możliwie najpełniej jak się da, analizując fakty, emocje oraz przedstawiając wszelkie za i przeciw.

      W powyższym artykule nie mówiłem jednak nikomu co ma robić, ani nawet tego nie sugerowałem. Nie przedstawiłem też przyjętej przez nas strategii, aby niepotrzebnie nie nakręcać spirali spekulacji w jedną, czy w drugą stronę.
      Rynek musiał sam, w sposób naturalny się uspokoi, a rozwój sytuacji powinien być naturalnym wynikiem strategii przyjętej przez większość, a nie nakręconej przez jednostki. To daje spokojne spojrzenie w przyszłości i nadzieję na długie i owocne działanie na tym rynku.

      W kwietniu zamiast tracić godziny na obserwację Allegro i próby łapania chwilowych ekstremów zrobiliśmy to co radziłem w artykule – „obraliśmy własną, długoterminową strategię i konsekwentnie ją realizowaliśmy”, tzn. prywatnie za jedyne rozsądne wówczas posunięcie uznałem wystąpienie po stronie popytowej, w zakupach u źródła. Obecnie, gdy rynek się uspokoił i zaczął się stabilizować możliwy staje się normalny handel więc zajęliśmy stanowisko po stronie podażowej. Bez spekulacji, dostosowując ceny do aktualnych, rynkowych, a jedynie 200tys i niskie oraz ładne numery wystawiając w cenach trochę ponad rynek, gdyż w moim odczuciu tkwi w nich większy potencjał, aczkolwiek mogę się mylić.

      Obecna oferta to tylko konsekwentna realizacja wówczas objętej strategi, i tyle. Numizmatyka lubi emocje, ale nie lubi pośpiechu i pochopnych ruchów …

      Pozdrawiam – Damian

  7. Fajny tekst Damianie,
    Kilka moich skromnych uwag.
    1. Buffet jako najlepszy możliwy okres trzymania akcji uważa wieczność więc jego strategia kupuj i trzymaj jest genialna w swej prostocie, ale nie sprawdza sie na rynku spekulacyjnym.
    2. Ilośc wbrew pozorom jest ogromna 23 000 kompletów. Ilu w tym kraju jest kolekcjonerów 2000 a może mniej ? Jeśli dołożyć do tego ilości banknotów w paczkach pozamykanych w sejfach to podaż jest gigantyczna choc kontrolowana.
    3. Te 23 000 kompletów nie zniknęły tylko zmieniły właściciela i prawdopodobnie zostały skupione w dużej mierze przez osoby z myślą o zysku wiec prędzej czypózniej trafią na rynek.
    4. Bańka pękła bo taka jest istota bańki. Tym razem zarobił NBP ale zawsze tracą dostarczyciele kapitału.
    5. Nie ma żadnej gwarancji że nie bedzie kolejnej serii tym bardziej, że pierwsza zakończyła sie sukcesem.
    6. Pamiętasz czasy jak kupowało sie te banknoty na zgrzewki po 1000 sztuk w zgrzewce? Przecież one muszą gdzieś leżeć pozamykane. Nie wyparowały :-)

    Jak widać sporo tych niewiadomych. Balon został przebity choc wbrew pozorom nie zeszło z niego za dużo powietrza. Rynek prędzej czy pozniej odzyska równowagę bo to faktycznie fajne banknoty i zawsze z racji swojej prostoty w kolekcjonowaniu i niskich cenach będą miały swoich amatorów jak 2 GN, ale o wcześniejszych poziomach można już tylko pomarzyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *